„Kostek” – żołnierz wyklęty i jego horynieckie epizody I

Poniżej bardzo krótka biografia „Kostka”, żołnierza wyklętego, którego szczególnie mieszkańcy powiatu lubaczowskiego powinni znać (źródło biografii: Wikipedia). Poznamy też niektóre jego epizody związane z ziemią horyniecką, na początek posterunek NKWD w Horyńcu.

oklejka_kostek_mKarol Kazimierz Kostecki ps. „Kostek”, – żołnierz wyklęty – (ur. 27 lutego 1917 w Stanisławowie, zm. 14 stycznia 1998 we Wrocławiu) – kapitan piechoty Wojska Polskiego, absolwent Szkoły Podchorążych Piechoty, uczestnik kampanii wrześniowej 1939, kurier Komendy Głównej ZWZ-AK, żołnierz AK, kontynuował działalność w Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość”, represjonowany w czasach komunistycznych, nauczyciel, działacz społeczny.

Przed II wojną światową był żołnierzem, dowódcą plutonu w 79 Pułku Piechoty, 20 Dywizji Piechoty, Armii Modlin. Walczył w obronie Polski we wrześniu 1939 po ataku Niemiec hitlerowskich na Polskę. Uczestniczył w bitwie pod Mławą. We wrześniu 1939 został ranny. Od lutego 1940 działał w konspiracji niepodległościowej. Walczył w obronie ludności i ziem polskich przed nacjonalistami z UPA. 22 maja 1944 obronił ze swoim oddziałem Narol i okolice.
Kostecki dwukrotnie został odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Virtuti Militari V klasy. W styczniu 1947 został ujęty przez służby komunistyczne i skazany na sześciokrotną karę śmierci. Zamieniono ją następnie na mocy amnestii na 15 lat więzienia.

„Kostek” z Narola miał przedostać się na drugą stronę granicy niemiecko-sowieckiej (ok 6 km od Narola) i przekazać tajne informacje. Był luty 1940 roku. Kostecki nie znał tych okolic, dlatego potrzebował kogoś, kto by go przeprowadził, tą osobą był przemytnik z Baszni, który kupował skóry po stronie niemieckiej i u siebie sprzedawał, to on przeprowadził go i przenocował w swoim domu, wskazując kierunek na stację kolejową w Horyńcu, gdzie dotarł koło południa. Na dworcu dowiedział się, że pociąg do Lwowa pojedzie dopiero jutro o 6 rano. Postanowił poczekać, bo obawiał się, że zadenuncjują go miejscowi ukraińscy strażnicy sowieccy. Mimo to i tak zaczepił go osobnik, który sprzątał stację i dworzec, zaczął wypytywać kim jest i skąd, po co się tu pojawił. Kostek był ubrany jak chłop i rozmawiał z miejscowym po ukraińsku wymyślając „bajeczki”, udało się go zbyć i przetrwać spokojnie noc w poczekalni. O 6 rano wykupił bilet do Lwowa. Niestety przed drzwiami stał kapitan NKWD i legitymował wychodzących, Kostecki nie miał dokumentów i został zatrzymany.

Horyniec był wtedy tuż przy granicy i było pełno pograniczników, przemyt był powszechny, dlatego kręciło się sporo służb, które patrolowały okolicę. Kosteckiego zabrano na posterunek i zamknięto w małym pokoju. Siedziba Rejonowego NKWD w Horyńcu mieściła się na piętrze murowanego budynku Żyda Werkera przy zbiegu ulic Krótkiej i Zdrojowej. Był tam też posterunek milicji i punkt werbunkowy do Armii Czerwonej. W pomieszczeniu 3 x 4 m było łóżko i na podłodze spało 3 mężczyzn. Obserwując strażnika wyjął paczuszkę z zaszyfrowanymi informacjami i wsunął między deskę a siennik. Po chwili wyprowadzono go na przesłuchanie. Wtedy rozebrano go do naga i przeprowadzono szczegółową rewizję. Pytany po powody przekroczenia granicy cały czas mówił, że jedzie do rodziców, ale NKWDziści cały czas mówili mu, że jest szpiegiem niemieckim i straszono psem. Przesłuchiwano go sześć razy, podczas ostatniej próby powiedziano mu, że jeżeli po sprawdzeniu okaże się to prawdą, to go wypuszczą. Kostecki myśląc, ze go wypuszczą wyjął swoją paczuszkę i schował. Niestety znów zrobiono mu szczegółową rewizję, ale znaleziono tylko bibułki ze znakiem Sokoła. Kostecki siedział w Horyńcu dwa tygodnie, następnie został przewieziony do aresztu NKWD w Lubaczowie, potem do Lwowa. Tam dostał sześć miesięcy wyroku odsiadki i wyszedł na wolność we wrześniu 1940 roku.

Horynianka – nowe życie horynieckiego strumienia

W przedwojennym informatorze sanatoryjnym możemy znaleźć taką oto wzmiankę:

„Najważniejsze źródło „Róży” mieści się na łące, mającej spad z północnego wschodu na południowy zachód, w odległości 54 metrów od rzeczki Gliniańca, płynącej ze wschodu na zachód. Spad przedłuża się poniżej źródła dochodząc do potoczka Horynianki, odległej o 106 metrów.”

Obecnie nazwę Horynianka większość kojarzy z wodą produkowaną przez Uzdrowisko Horyniec, dokładnie nie wiadomo jakiego rodzaju przesłanki kierowały osobami wymyślającymi nazwę tej wody. Najprawdopodobniej jest to duży skrót żeńskiej nazwy Horyńca, czyli Horyńczanki. Jeżeli nie ma owa nazwa nic wspólnego z klasyczną nazwologią wód zdrojowych (wtedy woda powinna nazywać się Horyńczanka, analogicznie jak Nałęczowianka) to inspiracją dla nazwy wody byłby strumień, który obecnie płynie obok pagóra na którym stoi kościół zdrojowy (pod pagórem są źródła) i dalej bokiem ulicy Zdrojowej, następnie nieopodal Truszy wpada do Gliniańca.

Warto też dodać, że horynieckie źródła nie są roztoczańskie, ani tym bardziej górskie. Horyniec posiada między innymi źródła wody siarczanej dlatego, że jest położony w zapadlisku, czyli tuż przed masywami pagórów Roztocza, które są odległe od centrum Horyńca około 3km na północny-wschód. Sam Horyniec terytorialnie ostrym klinem zahacza tylko o Roztocze w lasach nieopodal Kaplicy na Wodzie nieopodal Nowin Horynieckich.

Pochodzenie nazwy Horyniec – Polemika

W Gazecie Horynieckiej Pan Mariusz Koper podjął się tematu związanego z wywodzeniem się nazwy miejscowości „Horyniec”. Sądzę, że może to być ciekawa wycieczka, która może przynieść niezwykłe efekty.

Warto tutaj bliżej przyjrzeć się sufiksowi -yniec, sądzę, że w naszej okolicy raczej nie powinno się używać tej końcówki z literą „y”, biorąc za przykład Zwierzyniec, jako podobną nazwę, tylko położony niedaleko Lubliniec. Po Ukraińsku Lubliniec brzmi: Lublyneć, natomiast Horyniec: Horyneć. Pierwszy dokument jaki istnieje, gdzie znaleźć możemy nazwę Horyniec, to akt nadania wsi z 1444 roku i tam występuje jako „Horinecz” – w przypisach interpretowany jako „Hariniec”. Ewidentnie można uznać, że okolica Horyńca była zasiedlona w większości przez Rusinów, Polacy zaczęli napływać po przejęciu Horyńca przez Piotra zwanego Pieczykurem. Śmiało można powiedzieć, że dla Polaków nazwa miejscowości miała literę „i” przed sufiksem -niec (ukr. -neć) natomiast Rusini w swojej mowie zawsze wymawiali „y” w takich nazwach. Stąd nazwa Horyniec jest typową Ukraińską nazwą, co nie ulega dyskusji, a my raczej powinniśmy wedle oryginału z 1444 roku nazywać Horyniec – Horinecz. Często bywało tak, że podczas spisów ziem, granic, tworzenia map, urzędnik królewski zapoznawał się z nazwami używanymi przez miejscowych i tak je też zapisywał. Ze względu na ukształtowanie Horyńca, gdzie było bardzo dużo bagien przy Gliniańcu i Radrużce, raczej należy uważać, że sąsiedni Radruż był większą i starszą wioską, bowiem w akcie nadania wsi Horyniec, Radruż już występuje jako sąsiednia wioska. W Radrużu natomiast istniały dwa ciekawe przysiółki: Hałanie i Hrynie, w okolicy można było też znaleźć takie przysiółki jak: Makary, Mastykarze, Kuzyki, Trusze, Koguty. Wszystkie te przysiółki powstały w bardzo prosty sposób, od nazwisk gospodarzy, którzy mieli tam swoje gospodarstwa i tak nazywano tamte okolice. Bardzo dobrym przykładem są Hałanie i gospodarz o nazwisku Hałań, którego rodzina tam mieszkała, ale po wojnie została wywieziona. Podobnie z przysiółkiem Radruża Hrynie i rodziną Hryń. Śmiało można tutaj powiedzieć, że za Hałaniami były pola, na których swoje gospodarstwo miał niejaki Horyń, albo Horyneć – warto tutaj przypomnieć, że w Bruśnie Starym kiedyś mieszkała rodzina o nazwisku Hrabieć. Dziś w całej Polsce można znaleźć bardzo dużą ilość ludzi o nazwisku „Horyniecki” a także wiele odmian tego nazwiska.

Na podstawie tych informacji można śmiało dowieść, że nazwa Horyniec, pochodzi od nazwiska, najprawdopodobniej ruskiego chłopa. Natomiast skąd pochodzi nazwisko tego chłopa, czy też jakiegoś małego właściciela ziemskiego, to już inna bajka. Równie dobrze mógł on tak jak Pidhorecki (Podgórecki) ze Starego Brusna mieszkać pod górą, jak i być garncarzem, lepiącym garnki z wszędobylskiej horynieckiej gliny w okolicy Gliniańca. Wtedy chłop ten robiący „horńce” nazwany byłby „Horniec„. Inną ciekawą hipotezą byłoby nazwanie Horyńca od dziury w ziemi, jaką niewątpliwie z perspektywy Nowin Horynieckich, Wólki, czy Radruża jest Horyniec. Wielka gliniana dziura – taki Garniec. Podsumowując, jest wiele wyrazów zawierających inne wyrazy z przypadku, niemających żadnych związków np z górą, takim przypadkiem jest Gorajec (pierwotnie Horajec) leżący na niemal idealnej płaszczyźnie.

O tym jak powstało Uzdrowisko Horyniec

Uzdrowisko Horyniec powstało z będących w opłakanym stanie łazienek w horynieckim parku. Wszystko to pod okiem Jana Łuczyszyna, który wdrożył swoją wizję rozwoju w życie. W latach 80tych Lasy Państwowe doszły do porozumienia z ówczesnymi władzami Uzdrowiska i zamieniono nieruchomości. Uzdrowisko oddało plac z budynkiem między szkołą podstawową a gimnazjum, a Lasy Państwowe pas ziemi z budynkami naprzeciw Rolnika. Wolnostojące budynki służyły pracownikom Lasów Państwowych za mieszkania i obiekty gospodarcze, które musieli opuścić i przenieść się do kamienicy w centrum Horyńca.

Screen z filmu z tekstu

Po przejęciu terenu przez Uzdrowisko, stworzono plan zabudowy, który zakładał, że obiekt Rolnika stanowił będzie bazę hotelową, natomiast wybudowana będzie od podstaw nowoczesna baza zabiegowa ze szczególnie rozwiniętą katedrą balneologii, według projektu znakomitego, doświadczonego krakowskiego architekta Pana Bogusławskiego. Niestety przemiany ustrojowe w latach 90tych wymusiły zmiany planów i z pierwotnego założenia częściowo zrezygnowano. Podjęto wówczas decyzję by część tego obiektu przebudować bez zmiany architektury zewnętrznej na sanatoryjną, nowoczesną i dostosowaną dla osób niepełnosprawnych bazę noclegową „Dom Zdrojowy”.

poczowka

Pocztówka pochodzi ze zbiorów Pana Jacka Bazaka – „Dom Zdrojowy” przed termomodernizacją

Szczególne wrażenie w tym obiekcie pozostawia bardzo obszerny hol z wyjątkowo piękną ceramiką stworzoną dla tego obiektu przez uznaną artystkę Panią Konarzewską. Ceramika zatytułowana „U wód” i ” W lesie” stanowi odzwierciedlenie wyjątkowych naturalnych walorów Horyńca-Zdroju.

ceramika

Rozpoczął się też proces dynamicznej rozbudowy nowoczesnego sanatorium, które cały czas przeprowadzał według wcześniej założonej idei dyrektor, potem prezes Jan Łuczyszyn. Po ukończeniu obiektu zabiegowego i hotelowego dobudowany został basen z wodą siarkową, był to wybitnie innowacyjny pomysł, z którego do dziś Horyniec korzysta i czerpie korzyści przyciągając kuracjuszy. Następnie dokończona została główna termomodernizacja budynków i adaptacja poddasza „Domu Zdrojowego” na sanatoryjne miejsca noclegowe. Po tym ówczesny prezes Jan Łuczyszyn odszedł na emeryturę. Zabrakło już czasu na planowane inwestycje, które uczyniłyby wtedy Horyniec najnowocześniejszym sanatorium w kraju, jak na przykład wybudowanie kriokomory, budowa połączonego z obiektem zabiegowym dodatkowego 120 łóżkowego obiektu sanatoryjnego o podwyższonym standardzie, czy też dalsze dostosowywanie obiektów dla osób niepełnosprawnych.

Udało się zdobyć materiał filmowy, na którym zobaczymy jak w 1989 roku budowano Uzdrowisko. Ten materiał to perełka dla pasjonatów historii Horyńca. Dziękuję bardzo za udostępnienie nagrania Panu Piotrowi Łuczyszynowi:

Bandy UPA na ziemi horynieckiej 17 – Hałanie, Werchrata i konfrontacje

Poniższy opis pochodzi z kilku źródeł, są to wspomnienia ludzi, którzy widzieli i przeżyli te wydarzenia, obserwowali rzeczywistość powojenną jak my dziś wydarzenia obok nas. Proszę osoby o słabej psychice o nie czytanie tego tekstu. Opisuję to po to, by utrwalić ginącą historię.

Po Akcji „Wisła” wyłapywano resztki upowskich band, które ukrywały się w różnych miejscach. Jedną z takich akcji był wypad Polskich jednostek na Hałanie. Tam przeszukiwano teren, nagle ze starej wierzby poleciała seria w kierunku żołnierzy i ochotników, kilka osób zginęło. Potem gdy unieszkodliwiono bandziorów, okazało się, że ukrywali się w bunkrze usytuowanym pod dużym murowanym domem, a w starej wierzbie wydrążono dziurę i jedno z wyjść z tego bunkra, skąd otworzono ogień.

Tragiczniejsze wydarzenia miały miejsce w Werchracie, poznamy jeden z przypadków. Tam po wysiedleniu Ukraińców przyjeżdżali ludzie i przeszukiwali domy w poszukiwaniu potrzebnych im rzeczy. Dwóch takich poszukiwaczy weszło do domu nieopodal stacji w Werchracie. Na stolnicy w kuchni zobaczyli świeżo nalepione pierogi, a w garnku z już ostygłą wodą widać było niedogotowane pierogi. Miało się wrażenie, że przed chwilą była tu cała rodzina i nagle zniknęła. Zaglądnęli do piwnicy i osłupieli, na ziemi leżała cała rodzina, każdy z nich był przecięty piłą ręczną na pół, obok leżała zakrwawiona piła…

Bulbowcy (tak nazywano tutaj upowców) wiedząc, że czeka ich kara śmierci, bronili się często do upadłego. Gdy udało się ich pojmać, stawali przed sądem w Rzeszowie. Często na miejscu robione były konfrontacje i ludzie, którzy przeżyli napady band rozpoznawali członków. Tak też było z Zalizniakiem, którego po złapaniu w Czechosłowacji sądzono w Przemyślu. Ludzie podczas konfrontacji zeznawali, mówiąc o jego bandziorskich postępkach, a on zachowywał się, jakby nic się nie stało. Tymczasem okazało się, że w piwnicy domu Bumbarów w Gorajcu osobiście katował i zamęczał ludzi. Jedną z jego ulubionych form tortur było wyrywanie paznokci i zrywanie z ciała skóry paskami. Potem nieopodal cmentarza znaleziono masowy grób z ofiarami.

Historia horynieckiego Zdroju – 6

Skład chemiczny przedwojennej horynieckiej wody siarkowej – Właściciele przedwojennego horynieckiego zdroju zamówili u dr. Henryka Ruebenbauera, ówczesnego wybitnego specjalisty w dziedzinie, badanie zawartości pierwiastków w horynieckiej wodzie siarczanej. Wyniki tego badania były potem rozpowszechniane na ulotce oddobionej fotografią pijalni z wodą ujęcia „Róża”. Porównując składy wody tego typu z innymi uzdrowiskami można śmiało powiedzieć, że to jedna z lepszych wód w kraju.

ulotka woda

Historia horynieckiego Zdroju – 5

zrodla

„Bad. Schwefel Quelle” można przetłumaczyć jako „Zdrój. Źródło Siarkowe”. Mapa ta pochodzi z 1854 roku, co pokazuje nam, że powstająca w latach 1859-1868 encyklopedia Orgelbranda bardzo pobieżnie opisuje Horyniec. Dzięki tej mapie możemy domniemać, że jednak wcześniej jakiś Zdrój w Horyńcu funkcjonował, tylko nie na dużą skalę. Na dodatek już wtedy określany był jako siarkowy, a nie jak znajdujemy w encyklopedii – mineralny. Według mapy pierwsze źródło powinno znajdywać się w okolicy nieistniejącego już Domu Zdrojowego. Warto zauważyć, że w 1815 roku w pobliskim Niemirowie powstały obiekty uzdrowiskowe i Ponińscy na pewno mieli świadomość, że w Horyńcu są podobne źródła siarczane. Duże inwestycje uzdrowiskowe w Niemirowie 10 km w linii prostej od Horyńca z jednej strony zniechęcały do inwestycji w Zdrój, a z drugiej dawały świadomość, że coś takiego może powstać w Horyńcu.    źródło MAPY

Poniżej druga mapa, która powstała w latach: 1861–1864. O ile na mapie z 1854 roku mamy samo źródło i potem naniesioną poprawkę z budynkiem, to na tej mapie nie widać nic. Kolejne mapy z tych okresów nie pokazują żadnych zabudowań, co nakazuje domyślać się, że w Horyńcu funkcjonowało tylko źródło z ewentualną prostą szopą gdzie pojedyncze osoby brały kąpiel.

mapa2

Historia Horynieckich Dzwonów

W Horyńcu były dwie świątynie, obie miały dzwonnice. O ile historia dzwonów z horynieckiego klasztoru jest znana, to praktycznie nic nie wiemy o dzwonach z kaplicy dworskiej używanej jako cerkiew przez grekokatolików.

Można przyjąć za pewnik, że podobnie jak w przypadku horynieckiego klasztoru, w 1917 roku władze austriackie zarekwirowały dzwony grekokatolikom, zapewne użyto ich potem do wyrabiania armat. W klasztorze dzwony zostały kupione późno, długo po przyjściu do Horyńca o. Figury w 1924 roku. Czytając historię horynieckiej parafii, trafiamy na taką oto informację na temat dzwonów klasztornych:

W r.1924 objął klasztor horyniecki o. Kalikst Figura. Odnosił się on do tutejszej placówki, jak to sam zresztą o sobie wyznał, z dużą niechęcią i dlatego w pierwszych latach swego urzędu nie chciał się zajmować żadną poważniejszą sprawą klasztoru. Dopiero dodała mu bodźca myśl sprawienia dla parafii nowych dzwonów. Miała to być korona jego lat pracy kapłańskich spędzonych w Horyńcu. Zamiar podobał się wiernym, posypały się ofiary. Kupiono w Warszawie stare i piękne dzwony, które przelano we Lwowie u Matheisela na trzy harmoniczne zestrojone. Największy otrzymał imię Franciszek, średni Kalikst a najmniejszy – Antoni.

Następnie przyszła II Wojna Światowa i horynieckie dzwony znów były zagrożone, poniżej znów cytat z historii horynieckiego klasztoru:

W r.1943 władze niemieckie nakazały oddać dzwony kościelne. Wolno było zostawić tylko jeden dzwon, jako alarmowy. Zostawiono wtedy największy, „Franciszek”, a pozostałe dwa zdjęto i miano je odstawić do Lubaczowa. Odstawiono jednak tylko dzwon najmniejszy, „Antoni” i małą sygnaturkę z kaplicy w Nowinach Horynieckich, zaś dzwon średni, „Kalikst”, ukryto w tajemnicy i zakopano wśród budynków gospodarczych.

Co z dzwonami u grekokatolików?
Przypuszczalnie zakupili nowe dzwony tuż po wojnie w 1918 roku, co potwierdza data wybita na dzwonie wiszącym dziś na dzwonnicy od północy. Wygląda on na pomalowany srebrzanką, dziś wyżera się spod niej rdza, zapewne zrobiony jest ze staliwa. Niekoniecznie grekokatolicy w 1918 roku zakupili dzwon, mógł on trafić później na dzwonnicę i być może nie był specjalnie odlewany, tylko kupiony gotowy w ludwisarni we Lwowie, albo Przemyślu.

dzwon 2 dzwon 3

Drugi dzwon ma już inny wygląd, nie był malowany i ma „szlachetną” zieloną śniedź, co oznacza, że zapewne jest zrobiony z brązu. Znaleźć na nim możemy ozdobny wzorek i pieczęć przedstawiającą najprawdopodobniej Józefa z Jezusem. To bardzo rzadki wizerunek, praktycznie nie spotyka się „przybranego” ojca Jezusa. Być może dzwon ten miał imię Józef i był zakupiony przed I Wojną. Być może grekokatolicy go schowali i oddali Austriakom jeden dzwon, który zapewne wyglądał podobnie i miał pieczęć Maryi z Jezusem. Na obecną chwilę nie ma informacji o tym, czy w ogóle te dzwony nawet są z tej dzwonnicy, bowiem równie dobrze mogą to być dzwony z innego miejsca, na przykład nieistniejącej już dziś cerkwi z jakiejś wioski.

dzwon 1 dzwon 4

Horyniecka stacja kolejowa przed wojną

Artykuł ten mógł powstać dzięki nadesłanym materiałom na konkurs z kubkiem z logo horyniec.info. Wygląd horynieckiej stacji kolejowej sprzed wojny do tej pory był jedną z białych plam historycznych, dziś do publicznej wiadomości dostaje się ciekawe opracowanie, dzięki któremu poznamy sporo ciekawostek kolejowych związanych z Horyńcem.

W dokumencie koncesyjnym z 22 listopada 1881 roku możemy przeczytać, że Franciszek Józef I nadaje prawo wybudowania kolei żelaznej parowej ze stacji Jarosław do stacji Sokal. Koncesję dostali: książę Adam Sapieha, hrabia Włodzimierz Dzieduszycki, hrabia Adam Gołuchowski i pan Stanisław Polanowski. W następnym roku Zarząd Kolei Karola Ludwika odkupił koncesję i rozpoczęła się budowa linii, która przebiegała między innymi przez Horyniec. Do kierowania budową przydzielono na kluczowych stacjach inżynierów, w Horyńcu był to Jan Kwiatkowski a w Werchracie Adolf Goldfrejów. Prace skończono po dwóch latach a otwarcie ruchu nastąpiło 6 lipca 1884 roku. Z biegiem czasu powstawała infrastruktura kolejowa, w tym dworce kolejowe. Poniżej mamy fotografię horynieckiej stacji kolejowej sprzed I Wojny.

stacja kolejowa w horyńcu (1)

fot. ze zbiorów rodziny Rogów

Jest ona niemal identyczna architektonicznie jak stacja w Muninie, gdzie wystarczy obciąć piętro i kawałek parteru i zostanie budynek taki jak w Horyńcu przed wojną. Ze zdjęcia wyczytać możemy, że obowiązywało wtedy podwójne nazewnictwo stacji, w języku Polskim i Ukraińskim. Przed stacją stała zapewne lampa naftowa. Podczas I Wojny Światowej infrastruktura kolejowa była niszczona przez wycofujące się wojska a stacje palone. Zniszczona została wtedy też horyniecka stacja. Po wojnie odbudowano budynki kolejowe, w tym i stację. Niestety obecnie nie ma fotografii całego budynku z tego okresu. Dzięki nadesłanej fotografii na konkurs z kubkami horyniec.info nadesłana została druga ciekawa fotografia, dzięki której można domniemać, że odbudowana stacja zmieniła kształt i wielkość, zapewne była podobna do tej, która jest obecnie. Po I Wojnie zniknęło podwójne nazewnictwo i mamy już tylko napis Horyniec-Zdrój, trójkąt poddasza został ozdobiony deskami, które na końcach były specjalnie przycinane. Zdjęcie zostało wykonane podczas II Wojny Światowej na stacji kolejowej.

stacja kolejowa w horyńcu

fot. ze zbiorów rodziny Leszczyńskich

Dzięki pocztówce, która przedstawia Pensjonat Kalikstówka, który był usytuowany naprzeciw stacji kolejowej, możemy zobaczyć przedwojenny widok na Horyniec ze stacji i tablicę informacyjną, która oznajmiała przyjezdnym gdzie są. Warto przypomnieć, że jeszcze niedawno w internecie ta pocztówka krążyła jako budynek Stacji Kolejowej w Horyńcu, bowiem ktoś z zewnątrz nieznający lokalnej historii na podstawie tabliczki uznał, że Kalikstówka jest stacją.

W Horyńcu oczywiście była przed wojną wieża ciśnień. Stała nieopodal torów kolejowych w okolicy obecnego tunelu pod torami. Na fotografii poniżej mamy widok z „zakładowego parku”, skąd widać Jak wyglądała na górnej kondygnacji. Miała drewniane wykończenie okalające zbiornik na wodę, gdzie była pompowana woda ze studni w okolicy stacji, która teraz znajduje się obok starej brzozy.

wieża ciśnieśń

Więcej na temat historii linii kolejowej Jarosław – Sokal znaleźć można w najnowszej Gazecie Horynieckiej, a także w ciekawym jubileuszowym opracowaniu Gminy Lubaczów: „130 lat linii kolejowej Jarosław – Sokal”