Archiwa autora: Horyńczanin

Pomnik Wolności w 1928 roku podczas odsłonięcia i poświęcenia i to samo wydarzenie w 2017 roku!

W maju mieliśmy uroczyste odsłonięcie i poświęcenie Pomnika Wolności w Horyńcu, po jego odnowieniu. Alicja Mróz zrobiła niezwykle ciekawą fotografię, którą potem połączyła z archiwalnym zdjęciem, gdzie uwieczniony był ten sam moment, gdy został odsłonięty i poświęcony pomnik po jego postawieniu w 1928 roku.

foto archiwalne ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

Kiedy w Horyńcu powstała poczta?

Wydawałoby się, że znalezienie informacji na temat daty powstania poczty w Horyńcu jest praktycznie niemożliwe. Jednakże w przedwojennych gazetach tego typu wydarzenia odnotowywano i w Gazecie Lwowskiej z 4 marca 1872 roku znajdziemy taką oto informację:

Dnia 1 marca 1872 wejdzie w Horyńcu c.k. urząd pocztowy w życie i otrzyma połączenie za pomocą codziennych poczt posłanniczych pieszych do Cieszanowa i napowrót w następującym porządku kursowym: z Horyńca o 7 godz. rano, w Cieszanowie o 11 godz. rano. Z Cieszanowa o 3 godz. 10 m. po poł., w Horyńcu o 7 godz. 10 m. wieczór. Do okręgu doręczenia urzędu pocztowego w Horyńcu należy: Horyniec Wulka horyniecka, Krzywe, Podemszczyzna, Nowiny, Brusno stare, Radruż. Odległość z Horyńca do Cieszanowa wynosi 26/8 mili.

z c.k. galic. dyrekcyi poczt. Lwów, dnia 12 lutego 1872

W tym roku mamy 145 rocznicę istnienia poczty w Horyńcu, warto ten fakt nagłośnić, co właśnie się dzieje 😉 Zapewne pierwszym poczmistrzem (kierownik urzędu pocztowego) w Horyńcu, lub jednym z pierwszych, był Leopold Scheybal, który zmarł w 1873 roku 14 marca i sąd powiatowy w Cieszanowie rozpoczął proces spadkowy. Oto wycinek z Gazety Lwowskiej, dzięki któremu poznajemy nazwisko poczmistrza:

Historia horynieckiego Zdroju – 7

W przedwojennych gazetach można znaleźć ciekawe artykuły, które są bardzo cennymi materiałami źródłowymi. Wielu historyków nie zwraca uwagi na ogłoszenia w tych gazetach, tymczasem są one czasem brakującymi ogniwami w historii. Takim ogłoszeniem jest znalezione w lwowskiej Gazecie Narodowej z 31 maja 1888 roku. Znajdziemy w nim informację, że z dniem 1 czerwca 1888 roku otwarte będą w Horyńcu kąpiele siarczane. Z pozoru błaha informacja, jest de facto na obecną chwilę jedyną, którą znamy i oficjalnie mówiącą wprost na temat otwarcia horynieckiego Zdroju. W 2018 roku będzie to już 130 lat oficjalnych tradycji istnienia wodolecznictwa w Horyńcu. Źródło siarczane było znane już wcześniej, ale nie było wykorzystywane szerzej komercyjnie. Wiadomo że używali źródła do kąpieli szczególnie lokalni Żydzi. W 1888 roku Zarząd dóbr w Horyńcu, będących w posiadaniu księcia Ponińskiego, rozpoczyna proces mający na celu zrobienie z Horyńca zdrojowiska. Świadczy między innymi o tym, że to pierwszy rok funkcjonowania kąpieliska to, że w ogłoszeniu mamy wymienione jako noclegi domki i brak restauracji, co właściciel chce rekompensować ułatwieniem prowadzenia własnej kuchni! lub przygotować wikt dla pojedynczych osób. Na podobnych zasadach łazienki funkcjonowały najprawdopodobniej do 1907 roku, kiedy to książę Aleksander Poniński zrezygnował z pełnienia funkcji urzędowych i mógł się poświęcić działaniom w swoim majątku, dopiero wtedy zostały rozbudowane łazienki.

„Kostek” – żołnierz wyklęty i jego horynieckie epizody II

Na przełomie 1943 i 1944 roku na terenie powiatu lubaczowskiego pojawiła się partyzantka sowiecka, była to tak zwana 1. Ukraińska Dywizja Partyzancka im Sydora Kowpaka, dowodzona przez ppłk. Petra Werszyhorę, walczyli głównie z Niemcami na tyłach frontu. Werszyhora (obecnie uważany za tzw Bohatera Związku Radzieckiego) często współdziałał z AKowcami przeciw nacjonalistycznym bojówkom upowskim.

W połowie kwietnia 1944 roku przyprowadzono do „Kostka” sowiecki oddział partyzancki liczący ok 30 osób pod dowództwem Anatola Duba, chcieli dwóch przewodników, bo mieli pomysł, by w okolicy Nowin Horynieckich wysadzić most kolejowy. Kostecki odradzał wychodzenie z Narola na teren kontrolowany przez UPA, ale sowieccy partyzanci nie dali się przekonać. Wobec braku chętnych za przewodników Dub zaproponował dwie pepesze dla ochotników, i udało mu się namówić dwóch chłopaków. Wyruszyli o zmroku z Łukawicy. Kostecki został obudzony koło północy, gdyż z oddali było słychać strzały z broni maszynowej i rozbłysły rakiety świetlne. Palba dochodziła od strony Horyńca. Rano przybyły w okolicę Jędrzejówki resztki z oddziału Duba, okazało się, że wpadli pod Nowinami w pułapkę i trudno było się wyrwać. Zginęło 12 partyzantów i dwóch ochotników z kompanii „Narol”.

Warto tutaj wspomnieć o tym, że na terenie Ukrainy nie było tylko jednej partyzantki – nacjonalistycznej UPA (współpracującej na początku z hitlerowcami), ale była jeszcze ukraińska sowiecka partyzantka, która zwalczała UPA i była zależna od Moskwy. UPA w szczycie swej popularności miała ok 35 tys. członków, natomiast sowiecka partyzantka 150 tys.

na podst. „Przypadek czy przeznaczenie? Karol Kazimierz Kostecki Kostek (1917–1998)”

„Kostek” – żołnierz wyklęty i jego horynieckie epizody I

Poniżej bardzo krótka biografia „Kostka”, żołnierza wyklętego, którego szczególnie mieszkańcy powiatu lubaczowskiego powinni znać (źródło biografii: Wikipedia). Poznamy też niektóre jego epizody związane z ziemią horyniecką, na początek posterunek NKWD w Horyńcu.

oklejka_kostek_mKarol Kazimierz Kostecki ps. „Kostek”, – żołnierz wyklęty – (ur. 27 lutego 1917 w Stanisławowie, zm. 14 stycznia 1998 we Wrocławiu) – kapitan piechoty Wojska Polskiego, absolwent Szkoły Podchorążych Piechoty, uczestnik kampanii wrześniowej 1939, kurier Komendy Głównej ZWZ-AK, żołnierz AK, kontynuował działalność w Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość”, represjonowany w czasach komunistycznych, nauczyciel, działacz społeczny.

Przed II wojną światową był żołnierzem, dowódcą plutonu w 79 Pułku Piechoty, 20 Dywizji Piechoty, Armii Modlin. Walczył w obronie Polski we wrześniu 1939 po ataku Niemiec hitlerowskich na Polskę. Uczestniczył w bitwie pod Mławą. We wrześniu 1939 został ranny. Od lutego 1940 działał w konspiracji niepodległościowej. Walczył w obronie ludności i ziem polskich przed nacjonalistami z UPA. 22 maja 1944 obronił ze swoim oddziałem Narol i okolice.
Kostecki dwukrotnie został odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Virtuti Militari V klasy. W styczniu 1947 został ujęty przez służby komunistyczne i skazany na sześciokrotną karę śmierci. Zamieniono ją następnie na mocy amnestii na 15 lat więzienia.

„Kostek” z Narola miał przedostać się na drugą stronę granicy niemiecko-sowieckiej (ok 6 km od Narola) i przekazać tajne informacje. Był luty 1940 roku. Kostecki nie znał tych okolic, dlatego potrzebował kogoś, kto by go przeprowadził, tą osobą był przemytnik z Baszni, który kupował skóry po stronie niemieckiej i u siebie sprzedawał, to on przeprowadził go i przenocował w swoim domu, wskazując kierunek na stację kolejową w Horyńcu, gdzie dotarł koło południa. Na dworcu dowiedział się, że pociąg do Lwowa pojedzie dopiero jutro o 6 rano. Postanowił poczekać, bo obawiał się, że zadenuncjują go miejscowi ukraińscy strażnicy sowieccy. Mimo to i tak zaczepił go osobnik, który sprzątał stację i dworzec, zaczął wypytywać kim jest i skąd, po co się tu pojawił. Kostek był ubrany jak chłop i rozmawiał z miejscowym po ukraińsku wymyślając „bajeczki”, udało się go zbyć i przetrwać spokojnie noc w poczekalni. O 6 rano wykupił bilet do Lwowa. Niestety przed drzwiami stał kapitan NKWD i legitymował wychodzących, Kostecki nie miał dokumentów i został zatrzymany.

Horyniec był wtedy tuż przy granicy i było pełno pograniczników, przemyt był powszechny, dlatego kręciło się sporo służb, które patrolowały okolicę. Kosteckiego zabrano na posterunek i zamknięto w małym pokoju. Siedziba Rejonowego NKWD w Horyńcu mieściła się na piętrze murowanego budynku Żyda Werkera przy zbiegu ulic Krótkiej i Zdrojowej. Był tam też posterunek milicji i punkt werbunkowy do Armii Czerwonej. W pomieszczeniu 3 x 4 m było łóżko i na podłodze spało 3 mężczyzn. Obserwując strażnika wyjął paczuszkę z zaszyfrowanymi informacjami i wsunął między deskę a siennik. Po chwili wyprowadzono go na przesłuchanie. Wtedy rozebrano go do naga i przeprowadzono szczegółową rewizję. Pytany o powody przekroczenia granicy cały czas mówił, że jedzie do rodziców, ale NKWDziści cały czas mówili mu, że jest szpiegiem niemieckim i straszyli psem. Przesłuchiwano go sześć razy, podczas ostatniej próby powiedziano mu, że jeżeli po sprawdzeniu okaże się to prawdą, to go wypuszczą. Kostecki myśląc, że go wypuszczą wyjął swoją paczuszkę i schował. Niestety znów zrobiono mu szczegółową rewizję, ale znaleziono tylko bibułki ze znakiem Sokoła. Kostecki siedział w Horyńcu dwa tygodnie, następnie został przewieziony do aresztu NKWD w Lubaczowie, potem do Lwowa. Tam dostał sześć miesięcy wyroku odsiadki i wyszedł na wolność we wrześniu 1940 roku.

Poniżej budynek w Horyńcu, była willa Żyda Werkera, gdzie w czasie wojny NKWD przetrzymywało ludzi. Często wśród starszych mieszkańców Horyńca można usłyszeć, że była to też katownia NKWD i były nawet ofiary śmiertelne. Potem w czasach PRLu krążyły opowieści o straszących tam duchach mordowanych ludzi.

willa werkera

na podst. „Przypadek czy przeznaczenie? Karol Kazimierz Kostecki Kostek (1917–1998)”

Horynianka – nowe życie horynieckiego strumienia

W przedwojennym informatorze sanatoryjnym możemy znaleźć taką oto wzmiankę:

„Najważniejsze źródło „Róży” mieści się na łące, mającej spad z północnego wschodu na południowy zachód, w odległości 54 metrów od rzeczki Gliniańca, płynącej ze wschodu na zachód. Spad przedłuża się poniżej źródła dochodząc do potoczka Horynianki, odległej o 106 metrów.”

Obecnie nazwę Horynianka większość kojarzy z wodą produkowaną przez Uzdrowisko Horyniec, dokładnie nie wiadomo jakiego rodzaju przesłanki kierowały osobami wymyślającymi nazwę tej wody. Najprawdopodobniej jest to duży skrót żeńskiej nazwy Horyńca, czyli Horyńczanki. Jeżeli nie ma owa nazwa nic wspólnego z klasyczną nazwologią wód zdrojowych (wtedy woda powinna nazywać się Horyńczanka, analogicznie jak Nałęczowianka) to inspiracją dla nazwy wody byłby strumień, który obecnie płynie obok pagóra na którym stoi kościół zdrojowy (pod pagórem są źródła) i dalej bokiem ulicy Zdrojowej, następnie nieopodal Truszy wpada do Gliniańca.

Warto też dodać, że horynieckie źródła nie są roztoczańskie, ani tym bardziej górskie. Horyniec posiada między innymi źródła wody siarczanej dlatego, że jest położony w zapadlisku, czyli tuż przed masywami pagórów Roztocza, które są odległe od centrum Horyńca około 3km na północny-wschód. Sam Horyniec terytorialnie ostrym klinem zahacza tylko o Roztocze w lasach nieopodal Kaplicy na Wodzie nieopodal Nowin Horynieckich.

Pochodzenie nazwy Horyniec – Polemika

W Gazecie Horynieckiej Pan Mariusz Koper podjął się tematu związanego z wywodzeniem się nazwy miejscowości „Horyniec”. Sądzę, że może to być ciekawa wycieczka, która może przynieść niezwykłe efekty.

Warto tutaj bliżej przyjrzeć się sufiksowi -yniec, sądzę, że w naszej okolicy raczej nie powinno się używać tej końcówki z literą „y”, biorąc za przykład Zwierzyniec, jako podobną nazwę, tylko położony niedaleko Lubliniec. Po Ukraińsku Lubliniec brzmi: Lublyneć, natomiast Horyniec: Horyneć. Pierwszy dokument jaki istnieje, gdzie znaleźć możemy nazwę Horyniec, to akt nadania wsi z 1444 roku i tam występuje jako „Horinecz” – w przypisach interpretowany jako „Hariniec”. Ewidentnie można uznać, że okolica Horyńca była zasiedlona w większości przez Rusinów, Polacy zaczęli napływać po przejęciu Horyńca przez Piotra zwanego Pieczykurem. Śmiało można powiedzieć, że dla Polaków nazwa miejscowości miała literę „i” przed sufiksem -niec (ukr. -neć) natomiast Rusini w swojej mowie zawsze wymawiali „y” w takich nazwach. Stąd nazwa Horyniec jest typową Ukraińską nazwą, co nie ulega dyskusji, a my raczej powinniśmy wedle oryginału z 1444 roku nazywać Horyniec – Horinecz. Często bywało tak, że podczas spisów ziem, granic, tworzenia map, urzędnik królewski zapoznawał się z nazwami używanymi przez miejscowych i tak je też zapisywał. Ze względu na ukształtowanie Horyńca, gdzie było bardzo dużo bagien przy Gliniańcu i Radrużce, raczej należy uważać, że sąsiedni Radruż był większą i starszą wioską, bowiem w akcie nadania wsi Horyniec, Radruż już występuje jako sąsiednia wioska. W Radrużu natomiast istniały dwa ciekawe przysiółki: Hałanie i Hrynie, w okolicy można było też znaleźć takie przysiółki jak: Makary, Mastykarze, Kuzyki, Trusze, Koguty. Wszystkie te przysiółki powstały w bardzo prosty sposób, od nazwisk gospodarzy, którzy mieli tam swoje gospodarstwa i tak nazywano tamte okolice. Bardzo dobrym przykładem są Hałanie i gospodarz o nazwisku Hałań, którego rodzina tam mieszkała, ale po wojnie została wywieziona. Podobnie z przysiółkiem Radruża Hrynie i rodziną Hryń. Śmiało można tutaj powiedzieć, że za Hałaniami były pola, na których swoje gospodarstwo miał niejaki Horyń, albo Horyneć – warto tutaj przypomnieć, że w Bruśnie Starym kiedyś mieszkała rodzina o nazwisku Hrabieć. Dziś w całej Polsce można znaleźć bardzo dużą ilość ludzi o nazwisku „Horyniecki” a także wiele odmian tego nazwiska.

Na podstawie tych informacji można śmiało dowieść, że nazwa Horyniec, pochodzi od nazwiska, najprawdopodobniej ruskiego chłopa. Natomiast skąd pochodzi nazwisko tego chłopa, czy też jakiegoś małego właściciela ziemskiego, to już inna bajka. Równie dobrze mógł on tak jak Pidhorecki (Podgórecki) ze Starego Brusna mieszkać pod górą, jak i być garncarzem, lepiącym garnki z wszędobylskiej horynieckiej gliny w okolicy Gliniańca. Wtedy chłop ten robiący „horńce” nazwany byłby „Horniec„. Inną ciekawą hipotezą byłoby nazwanie Horyńca od dziury w ziemi, jaką niewątpliwie z perspektywy Nowin Horynieckich, Wólki, czy Radruża jest Horyniec. Wielka gliniana dziura – taki Garniec. Podsumowując, jest wiele wyrazów zawierających inne wyrazy z przypadku, niemających żadnych związków np z górą, takim przypadkiem jest Gorajec (pierwotnie Horajec) leżący na niemal idealnej płaszczyźnie.

O tym jak powstało Uzdrowisko Horyniec

Uzdrowisko Horyniec powstało z będących w opłakanym stanie łazienek w horynieckim parku. Wszystko to pod okiem Jana Łuczyszyna, który wdrożył swoją wizję rozwoju w życie. W latach 80tych Lasy Państwowe doszły do porozumienia z ówczesnymi władzami Uzdrowiska i zamieniono nieruchomości. Uzdrowisko oddało plac z budynkiem między szkołą podstawową a gimnazjum, a Lasy Państwowe pas ziemi z budynkami naprzeciw Rolnika. Wolnostojące budynki służyły pracownikom Lasów Państwowych za mieszkania i obiekty gospodarcze, które musieli opuścić i przenieść się do kamienicy w centrum Horyńca.

Screen z filmu z tekstu

Po przejęciu terenu przez Uzdrowisko, stworzono plan zabudowy, który zakładał, że obiekt Rolnika stanowił będzie bazę hotelową, natomiast wybudowana będzie od podstaw nowoczesna baza zabiegowa ze szczególnie rozwiniętą katedrą balneologii, według projektu znakomitego, doświadczonego krakowskiego architekta Pana Bogusławskiego. Niestety przemiany ustrojowe w latach 90tych wymusiły zmiany planów i z pierwotnego założenia częściowo zrezygnowano. Podjęto wówczas decyzję by część tego obiektu przebudować bez zmiany architektury zewnętrznej na sanatoryjną, nowoczesną i dostosowaną dla osób niepełnosprawnych bazę noclegową „Dom Zdrojowy”.

poczowka

Pocztówka pochodzi ze zbiorów Pana Jacka Bazaka – „Dom Zdrojowy” przed termomodernizacją

Szczególne wrażenie w tym obiekcie pozostawia bardzo obszerny hol z wyjątkowo piękną ceramiką stworzoną dla tego obiektu przez uznaną artystkę Panią Konarzewską. Ceramika zatytułowana „U wód” i ” W lesie” stanowi odzwierciedlenie wyjątkowych naturalnych walorów Horyńca-Zdroju.

ceramika

Rozpoczął się też proces dynamicznej rozbudowy nowoczesnego sanatorium, które cały czas przeprowadzał według wcześniej założonej idei dyrektor, potem prezes Jan Łuczyszyn. Po ukończeniu obiektu zabiegowego i hotelowego dobudowany został basen z wodą siarkową, był to wybitnie innowacyjny pomysł, z którego do dziś Horyniec korzysta i czerpie korzyści przyciągając kuracjuszy. Następnie dokończona została główna termomodernizacja budynków i adaptacja poddasza „Domu Zdrojowego” na sanatoryjne miejsca noclegowe. Po tym ówczesny prezes Jan Łuczyszyn odszedł na emeryturę. Zabrakło już czasu na planowane inwestycje, które uczyniłyby wtedy Horyniec najnowocześniejszym sanatorium w kraju, jak na przykład wybudowanie kriokomory, budowa połączonego z obiektem zabiegowym dodatkowego 120 łóżkowego obiektu sanatoryjnego o podwyższonym standardzie, czy też dalsze dostosowywanie obiektów dla osób niepełnosprawnych.

Udało się zdobyć materiał filmowy, na którym zobaczymy jak w 1989 roku budowano Uzdrowisko. Ten materiał to perełka dla pasjonatów historii Horyńca. Dziękuję bardzo za udostępnienie nagrania Panu Piotrowi Łuczyszynowi:

Bandy UPA na ziemi horynieckiej 17 – Hałanie, Werchrata i konfrontacje

Poniższy opis pochodzi z kilku źródeł, są to wspomnienia ludzi, którzy widzieli i przeżyli te wydarzenia, obserwowali rzeczywistość powojenną jak my dziś wydarzenia obok nas. Proszę osoby o słabej psychice o nie czytanie tego tekstu. Opisuję to po to, by utrwalić ginącą historię.

Po Akcji „Wisła” wyłapywano resztki upowskich band, które ukrywały się w różnych miejscach. Jedną z takich akcji był wypad Polskich jednostek na Hałanie. Tam przeszukiwano teren, nagle ze starej wierzby poleciała seria w kierunku żołnierzy i ochotników, kilka osób zginęło. Potem gdy unieszkodliwiono bandziorów, okazało się, że ukrywali się w bunkrze usytuowanym pod dużym murowanym domem, a w starej wierzbie wydrążono dziurę i jedno z wyjść z tego bunkra, skąd otworzono ogień.

Tragiczniejsze wydarzenia miały miejsce w Werchracie, poznamy jeden z przypadków. Tam po wysiedleniu Ukraińców przyjeżdżali ludzie i przeszukiwali domy w poszukiwaniu potrzebnych im rzeczy. Dwóch takich poszukiwaczy weszło do domu nieopodal stacji w Werchracie. Na stolnicy w kuchni zobaczyli świeżo nalepione pierogi, a w garnku z już ostygłą wodą widać było niedogotowane pierogi. Miało się wrażenie, że przed chwilą była tu cała rodzina i nagle zniknęła. Zaglądnęli do piwnicy i osłupieli, na ziemi leżała cała rodzina, każdy z nich był przecięty piłą ręczną na pół, obok leżała zakrwawiona piła…

Bulbowcy (tak nazywano tutaj upowców) wiedząc, że czeka ich kara śmierci, bronili się często do upadłego. Gdy udało się ich pojmać, stawali przed sądem w Rzeszowie. Często na miejscu robione były konfrontacje i ludzie, którzy przeżyli napady band rozpoznawali członków. Tak też było z Zalizniakiem, którego po złapaniu w Czechosłowacji sądzono w Przemyślu. Ludzie podczas konfrontacji zeznawali, mówiąc o jego bandziorskich postępkach, a on zachowywał się, jakby nic się nie stało. Tymczasem okazało się, że w piwnicy domu Bumbarów w Gorajcu osobiście katował i zamęczał ludzi. Jedną z jego ulubionych form tortur było wyrywanie paznokci i zrywanie z ciała skóry paskami. Potem nieopodal cmentarza znaleziono masowy grób z ofiarami.