Archiwa kategorii: Figury

Zagadki figur i kapliczek

Kapliczka w centrum Horyńca, która na jesień została odnowiona, zapewne ma ciekawą historię. Niestety na obecną chwilę pełnej wersji nie ma, natomiast ukazały się nowe ciekawe fakty.
Pierwsza najważniejsza sprawa to to, że jesienna renowacja była testowa, mająca na celu sprawdzić, jak zachowa się „pewna mieszanka wapienna” po zimie. Zazwyczaj niestaranne malowania i odnowienia powodują to, że od razu po zimie farba odpada. Dlatego kapliczka została poddana testowi i obserwacji. Na wiosnę zostaną podjęte daleko idące kroki renowacyjne, jeżeli idea nie napotka przeszkód.
Co nowego wiadomo z tą kapliczką?
Dotarły do mnie ciekawe wiadomości, mianowicie potwierdziła się hipoteza, że oryginalnie nie było tej metalowej skrzynki na obelisku, nawet owego obelisku nie było na podstawie z inskrypcją. Pierwotnie na kwadratowej podstawie miała stać około metrowa figurka Maryi, ale zawierucha wojenna nie oszczędziła jej. Rozbita leżała długo, aż pan o nazwisku Zamkotowicz, w swojej intencji postanowił odnowić kapliczkę i nadał jej taki kształt, jaki mamy dziś.
Teraz należy sobie zadać pytanie, co zrobiono ze szczątkami rozbitej figurki? Czy tak jak w przypadku Nowin Horynieckich, gdzie też była rozbita figura, zakopano ją przy tej kapliczce? W ogóle warto wspomnieć o tym, że w naszych okolicach panował zwyczaj, że stare rozbite krzyże, czy figurki zakopywano przy tych odnowionych. Dlatego należy przypuszczać, że nadal mogą tam być szczątki oryginału! Dalszą ciekawostką związaną z tym jest to, że podczas prac nad kapliczką, miałem sposobność rozmawiać z potomkinią Karłowskich. Wspominała, że jej matka i babka miała chodzić gdzieś do parku, do kapliczki z figurką Maryi, gdzie się modliła. Na podstawie tego co teraz wiemy, możemy przypuszczać, że to właśnie ta kapliczka. Ciekawostką jest też murek od zachodu, który otacza figurkę. Powinien być oryginalny. Inskrypcja z 1934 roku „Uzdrowienie chorych módl się za nami” wskazywać może na intencję wystawienia kapliczki, czyżby w rodzinie Karłowskich miało miejsce szczęśliwe uzdrowienie?
Wiosna będzie bardzo ciekawa w Horyńcu. Szykuje się wiele ciekawych inicjatyw, które odkryją wydawałoby się mało znaczącą historię, ale będzie to początek odkopywania zapomnianej rzeczywistości.

Figurka Maryi w parku

mb p

Do dziś w naszym parku przetrwało parę domków kempingowych. Przy jednym z nich stoi taka oto figurka. Tym akcentem, pochowanych gdzieś ciekawostek, rozpoczynamy 2014 rok na witrynie na horyniec. Figurka ta niestety nie uchroni właściciela przed zbliżającymi się zmianami w parku, które zniszczą sielski spokój. Zaczną się głośne koncerty, tłumy ludzi… poza tym skończy się pewnego rodzaju samowolka. Ale o tym już niedługo, będzie się działo 😉

Krzyż na Siole

kr met hor

Krzyż stoi na Siole, przy drodze, gdzie jest wlot bocznej dróżki prowadzącej z tunelu pod torami kolejowymi i wchodzącej w zakręt drogi asfaltowej.

Obecnie jest to krzyż metalowy, ma tabliczkę z napisem po Polsku:

Zbaw Lud Twój Panie 1989 r

Pierwotnie stał tutaj krzyż kamienny, też Polski, ale przed rokiem 1989-tym uległ zniszczeniu. Jego szczątki leżą obok tego krzyża. O tym, że pierwotnie był też kamienny, świadczy podstawa, w którą jest wbity metalowy krzyż. Ze szczątków można odczytać już zatarty napis:

Na Chwałę Bożą

Co pozwala nam uznać, że stał tutaj krzyż dziękczynny, ustawił go zamożny Polski gospodarz z Sioła. Przed wojną była to droga główna, obecna trasa jest wytyczona po wojnie. Kiedyś droga główna biegła trasą: Z centrum Horyńca prosto, aż do kapliczki, tutaj ostro zakręcała w stronę tunelu pod torami. Tuż przed tunelem, droga skręcała w stronę Nowin Horynieckich i to przy tej drodze, zapewne na skrzyżowaniu z jedną z wylotowych z gospodarstwa fundatora, stał ten krzyż.

Trzecia wersja legendy Krzyża Jeleń

jelen

Są różne wersje legendy, związane z tym krzyżem. Pierwsza z nich mówi, o pamiątce polowania Sobieskiego (historia TUTAJ). Druga ma związek z wyprowadzeniem Sobieskiego przez jelenia z lasu (historia TUTAJ). Tymczasem pojawiła się trzecia wersja, połączona ze współczesnym wydarzeniem.

Jan III Sobieski uwielbiał polowania, stąd szukał lasów, gdzie była dorodna zwierzyna. Zapuszczając się w lasy Nowińskie, pewnego razu natrafił na niezwykły okaz rogacza. Przymierzył i miał do niego już strzelać, ale nagle zobaczył między jego porożem świetlisty krzyż. Postanowił darować życie jeleniowi, a w miejscu gdzie stał, nakazał Sobieski postawić drewniany krzyż z jeleniem, który ma między rogami świetlisty krzyż.

Na krzyżu jest wyryta data * 1931 * 1981 – zapewne w 1981 roku odnowiony spróchniały już krzyż, który mógł być postawiony w 1931 roku. Z tym odnowieniem (staraniem koła myśliwskiego w Horyńcu), wiąże się pewna historia. Bowiem około roku 1980tego, miała miejsce potężna burza, która wyłamała w okolicy Horyńca duże połacie lasów. Akurat burza szła od okolicy Nowin, nieopodal torów kolejowych i niemal środkiem przez krzyż Jeleń. Jakimś cudem w całej okolicy wyłamało drzewa jak zapałki, dosłownie las leżał, a już wtedy spróchniały krzyż i dwa drzewa obok niego stał nienaruszony. Krzyż był wtedy w tak złym stanie, że wystarczyło go pchnąć i runąłby. Jedno ramie mu już wisiało. Tymczasem burza nic mu nie zrobiła. Uważano to wtedy za niezwykłe i uświęcone miejsce.

Dziś, tuż przy torach kolejowych, na wyodrębnionym kopczyku, stoi ławeczka i stolik przy tym krzyżu, z informacją na tablicy. Obecnie niestety wszędzie króluje legenda, a raczej mdła historyjka, o tym, że Sobieski ustrzelił tutaj Jelenia, i kazał krzyż na tym miejscu postawić. Dlaczego nie mamy wersji z ocaleniem zwierzęcia i symbolem religijnym? To proste, zarówno pamięć o patriotach, jak i religijne aspekty rzeczywistości były tępione za czasów PRLu. Dlatego mamy takie liche legendy i brak bohaterów, ale to się będzie zmieniać, na stronie na.horyniec.info – będą wydobywane takie perełki, które gdzieś tam jeszcze w pamięci niektórych osób funkcjonują.

dziękuję Pani z Nowin Horynieckich za tę wersję legendy

Krzyż na przysiółku Horyńca: Hałanie

hałanie

Hałanie, to niegdyś przysiółek Radruża. Obecnie należą do Horyńca. Przed wojną, Hałanie od Horyńca dzieliła droga, która jednocześnie wyznaczała granicę powiatów: lubaczowskiego i rawskiego (gmina Wróblaczyn). W miejscu, gdzie przecinały się drogi w prawie idealny krzyż, postawiono kamienną figurę.

Ma ona napisy po Ukraińsku (foto Pierwszych i Drugich). Na pierwszej tablicy, mamy klasyczną formułkę modlitewną, a na drugiej fundatora i datę:

Zbaw Panie lud Twój i błogosław dziedzictwu Twemu

W chwale Boga wykonane

Roman Tymczyna 1928 rok

Krzyż ten, ma bardzo ciekawy wygląd, jakby był robiony na specjalne zamówienie. Nie jest on szablonowy, jak krzyże z dwoma Maryjkami. W oczy, rzuca się od razu, ciekawa postać ukrzyżowanego.

Ciekawostką, ziązaną z tym krzyżem jest to, że niektórzy opowiadają historię, jakoby dawno temu przy tym krzyżu straszyło. Ponoć, zawsze jakaś kobieta tam się ukazywała nocami. Tego typu legendy, nie wiązały się z wymysłami. Bowiem w dawnych czasach, właśnie pod takimi krzyżami, na rozstajach dróg, grzebano ludzi, którzy nie zasługiwali na pochówek na cmentarzu. Byli to samobójcy, albo jacyś szubrawcy. Stąd ich dusze, wałęsały się nocami w takich miejscach i szukały czegoś. Według ludowych przekazów, potrzebowały one modłów. Dlatego właśnie przy takich krzyżach, odbywały się majówki i inne zwyczaje modlitewne. To był też sposób na to, by się pozbyć takiego ducha: modły przy krzyżu, gdzie chowano potępionych, w czasie przejścia, dnia i nocy…

Można teraz zadać sobie pytanie, dlaczego teraz nie straszy? Dlaczego nie ma zjaw jak kiedyś? Czy to faktycznie wymysł, halucynacje? A może to dlatego, że już nie chowa się pod krzyżami ludzi, a ci co byli kiedyś chowani, zostali tak omodleni, że przenieśli się gdzieś… wyżej.

www.kamienny.horyniec.info

Kapliczka św. Antoniego na Miasteczku

kaplantoniMniej więcej, w połowie drogi, miedzy cmentarzem a klasztorem, po północnej stronie drogi, stoi kapliczka. Poświęcona jest ona św. Antoniemu. Ten święty, był szczególnie przez tutejszych franciszkanów czczony, stąd właśnie jego kapliczka. Druga jest w Nowinach Horynieckich. Można przypuszczać, że nieistniejąca już kapliczka na końcu Horyńca, przy granicy z włościami Dziewięcierskimi, też mogła nosić wezwanie św. Antoniego. Ta którą się właśnie zajmujemy, praktycznie jest nieznana. Nie ma też rozpowszechnionej swojej legendy. Zapewne, jest bardzo stara. Wieńczy ją metalowy krzyż, osadzony na resztkach drewnianego krzyża, który wygląda na bardzo stary. Obecnie wokół są domy, ale przed wojną, na starych mapach widać, że usytuowana była ona na końcu domostw, jakby oddzielając domy, od położonego nieopodal cmentarza i co ciekawe, zaraz obok, była droga, prowadząca w dolinę Gliniańca. Nie było połączenia z Siołem! Mając takie wskazówki, można śmiało powiedzieć, że kapliczka była postawiona, w celu ochrony domostw przed zjawami i duchami z cmentarza. Kiedyś normą była wiara, że na skrzyżowaniach się czaiło jakieś licho. Bliskość cmentarza, musiała sprawić, że ludzie potrzebowali jakiegoś większego zabezpieczenia.

Drewniany krzyż i nieistniejąca kapliczka

MiasteczkoJeszcze tuż po wojnie, Horyniec wyglądał zupełnie inaczej, drogi biegły inaczej i były różne obiekty, które komuś przeszkadzały i musiały zniknąć. Takim obiektem, który zniknął jest kapliczka, która była usytuowana niedaleko skrzyżowania dróg na końcu „Miasteczka”. Gdy przesunięto drogę i kapliczka stała w polu, ktoś ją rozebrał i zaorał. Teraz, możemy tylko domniemać, że mogła być podobną budową, do tej na Miasteczku, w połowie drogi od klasztoru do cmentarza. W kronice klasztoru horynieckiego, możemy odnaleźć taki oto zapis:

Za o. Dawida Semena uzupełniono pobicie stodoły w r. 1922 i dach stajni. Pobito także gontem kapliczki przydrożne, św. Antoniego Padewskiego i św. Jana Nepomucena.

Możemy wnioskować, że chodzi o kapliczki nieopodal klasztoru, czyli tę Antoniego na początku Miasteczka i nieistniejącą Jana Nepomucena na końcu osady.

Kiedyś, droga w stronę Dziewięcierza i Rawy Ruskiej, biegła nie tak jak teraz, tylko przy kościele ostro zakręcała w stronę Nowin. Ta droga do dziś istnieje i można nią przez mostek dalej iść, przez las, do Nowin Horynieckich. Tam właśnie, na polach, jak kończą się zabudowania, było skrzyżowanie krossstolarzai szła prosto droga w stronę Rawy Ruskiej. Na tym skrzyżowaniu od zawsze stał duży drewniany krzyż. Nie wiadomo, w jakiej intencji został postawiony, po prostu stał tam od zawsze. Dziś opiekuje się nim pan, którego ojciec stawiał krzyż, jak już spróchniał i teraz on w 2002 roku postawił dębowy krzyż na tym samym miejscu. Zapewne, zwyczaj stawiania takiego krzyża, był związany z bardzo popularnym wierzeniem, że na skrzyżowaniach straszyło, że tam się jakieś  licho zawsze czaiło i trzeba było je próbować odstraszyć. Dlatego właśnie, stawiano krzyże. Żeby było ciekawiej, to niedaleko na Hałaniach, na skrzyżowaniu, kiedyś straszyło, jakaś kobieta się tam pokazywała. Jeżeli przechodniu kiedyś będziesz szedł od klasztoru, to zatrzymaj się chwilę przy tym krzyżu i spójrz na wschód w stronę Rawy Ruskiej, tam w oddali stała malowana na sino (niebiesko) kapliczka. Tutaj, zawsze kiedyś odprawiano majówki, tutaj szły procesje z kościoła. Teraz powoli to miejsce zanika i niewielu Horyńczan już o nim wie.

 

Kapliczka „Uzdrowienie Chorych” jak nowa

Dziś, w niedzielę, przechodnie mogą już oglądać, efekt odnawiania kapliczki w centrum Horyńca. Od wielu lat, zaniedbany obiekt sakralny, potrzebował takich gruntownych prac.

kpl

W sobotę 3 sierpnia Stowarzyszenie Folkowisko zainicjowało akcję czyszczenia krzyży i figur kamiennych, nastawionych głównie na odsłanianie napisów. Ma to na celu poznanie przeznaczenia obiektów, co jednocześnie ma wpłynąć na ubogacenie historii, albo jej ponowne odkrycie w danej miejscowości.

Kilkanaście godzin trwało ręczne usuwanie różnych rodzajów farb, które w niektórych miejscach wpiły się w kamień. Okazało się wtedy, że przy ostatniej dużej renowacji, ktoś postawił zaciągnąć obelisk betonem. Potem ubytki, które są świadkiem czasu, zostały zalepione gipsem. Ponieważ gips nie jest trwały, został usunięty. Zaciągniecie betonem spowodowało, że nie można było tego zostawić bez malowania, które było konieczne, bowiem to tylko kwestia czasu, kiedy ktoś by to zamalował emulsją, lub inną nieoddychającą farbą, która nie działa zbyt pozytywnie na kamień. Dlatego została pomalowana farbą wapienną, najlepszą do tego typu kamiennych obiektów.

Podczas czyszczenia, okazało się, że kapliczka była dawno temu, zanim jej nie zaciągnięto betonem, malowana na biało albo niebiesko. Pokazał się też ciekawy szczegół ozdobny, czyli niebieski pasek na kancie obelisku. Z tego powodu obecnie kapliczka jest pomalowana na biało i ma na kantach obelisku jasnoniebieskie paski. Dla kompromisu między białym i niebieskim, na który była kapliczka malowana, na niebiesko zostały pomalowane elementy „ram okien na napisy” na podstawie obelisku, gdzie są napisy. Przy odsłanianiu napisów z betonu, co trwało około dwóch godzin, okazało się, że oryginalnie, być może jeszcze przed wojną, napisy miały pomarańczowy kolor. Dlatego też, obecnie możemy podziwiać na kapliczce, w białym oknie, pomarańczową inskrypcję:

napsy

Tylko odświeżeniu poddana została metalowa skrzynka z figurką. Brązową farbę olejną, zastąpiła niebieska. Ponieważ jest do niej podpięty prąd, na razie skrzynka czeka na koncepcję postępowania. To jeszcze nie koniec prac. Na razie, odnowiony został sam obiekt kamienny w 95%. Zarówno skrzynka jak i otoczenie wymagają prac, ale to wymaga już konsultacji z różnymi osobami.

Krzyż Jeleń i druga wersja legendy

Obecnie w obiegu krąży legenda, czy też swoisty fakt z pewnego zajścia odnośnie Krzyża Jeleń, bowiem legenda powinna zawierać elementy niezwykłości i cudowności, czegoś nie do końcajelen realnego. Upolowanie dużego zwierza raczej pod legendę nie podchodzi.

Istnieje inna wersja tej legendy, którą można tym mianem właśnie określić. Bowiem dawno temu, gdy żył Jan III Sobieski, modnym sposobem spędzania czasu były polowania. Zapuścił się Sobieski w lasy „Nowińsko” Horynieckie i zgubił się. Gdy tak błąkał się po lesie, w pewnym momencie dostrzegł niezwykłego Jelenia z blaskiem między porożem, gdzie rysował się krzyż. Postanowił za nim podążyć, a on nie bojąc się, jakby prowadził Sobieskiego. W końcu wyprowadził zagubionego myśliwego. Dlatego też Sobieski postanowił postawić duży drewniany krzyż, na którym umieszczony został Jeleń z krzyżem jaśniejącym między porożem w miejscu gdzie Jeleń go wyprowadził.

Ciekawostką jest to, że faktyczne w tych lasach można się zgubić, niektórzy mówią, że tam się błąd człowieka czepia…