Archiwa kategorii: Książka

Tatarska Branka – publikacja

brankaDzięki inicjatywie pani Jadwigi Zaręby, powstała w 2011 roku niezwykła publikacja. 15 stronicowa książeczka o tytule „Tatarska Branka”, opisuje losy wójtowej z Radruża. Były to czasy Sobieskiego, kiedy Tatarzy grasowali po naszych ziemiach, łupili i palili wioski, brali też ogromne ilości ludzi do niewoli. Tak trafiła do niewoli właśnie wójtowa z Radruża. Publikacja ta opisuje tamte czasy i okoliczności historyczne wydarzeń, które do dziś pozostawiły na naszej ziemi horynieckiej niezatarty ślad. Zdobyć tę książeczkę jest bardzo trudno. Jednak ukazanie się jej pozostawi bardzo ważny ślad w naszej historii, która gdyby nie Pani Jadwiga, na pewno z czasem rozmyłaby się.

Książka na temat kulinariów regionalnych naszego regionu

dziedzictwoNa 110 stronach tej niezwykłej publikacji można znaleźć ponad 120 przepisów na tradycyjne dania kuchni kresowej, którymi podzieliły się koła gospodyń wiejskich z terenu całego powiatu. To pierwszy taki zbiór kresowych przepisów w regionie.

30 stron poświęcono także na prezentację sylwetek i niektórych prac 32 artystów-rękodzielników z terenu powiatu, zrzeszonych w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych Ziemi Lubaczowskiej, które skupia artystów zajmujących się m.in. malarstwem, rzeźbiarstwem, bibułkarstwem, haftowaniem czy nawet pisaniem ikon. Ich prace na co dzień można podziwiać w Galerii Sztuki Ludowej w Lubaczowie.

Kuchnia oparta na naturalnych, zdrowych produktach przeżywa dziś swój renesans. Potrawy przez lata zapomniane, wyparte przez przepisy z różnych stron świata, wracają na polskie stoły, królują na lokalnych imprezach i podbijają podniebienia turystów, którzy chcą dziś poznawać nowe miejsca także przez pryzmat ich smaku.

Na terenie powiatu lubaczowskiego przez wieki mieszały się zwyczaje, wiedza, umiejętności i tradycje wielu kultur – polskiej, ukraińskiej, żydowskiej i niemieckiej. Ten swoisty tygiel kultur znalazł swoje odzwierciedlenie także w kresowej kuchni. Znajdziemy tu potrawy, które w licznych odmianach spotkamy także w innych zakątkach Polski, ale i takie, których można posmakować jedynie na terenie Pogranicza polsko- ukraińskiego. Recepturami na takie właśnie dania podzieliło się 40 lubaczowskich kół gospodyń z gmin: Cieszanów, Horyniec-Zdrój, Lubaczów, Narol, Oleszyce, stary Dzików i Wielkie Oczy. Informacje o kołach, ilustrowane wspólnym zdjęciem członkiń i ich przepisy na potrawy ułożone są alfabetycznie według  nazw gmin. Książka dostępna w GOK w Horyńcu

źródło: lubaczow.powiat.pl

Nowa książka do zbiorów regionalistów

architektura„Zabytkowa Architektura Dworsko-Pałacowa Ziemi Lubaczowskiej”  to tytuł najnowszego albumu, wydanego przez Stowarzyszenie Rozwoju Ziemi Lubaczowskiej. Bogato ilustrowana, 160-stronnicowa  publikacja, przedstawia dzieje i architekturę pałaców, dworów, rządcówek oraz folwarków w prawie czterdziestu miejscowościach powiatu lubaczowskiego.  Znajdziemy w niej opisy zabytków architektury dworsko-pałacowej z miejscowości i wsi takich jak np. Lubaczów, Narol, Horyniec-Zdroj, Oleszyce, Ruda Różaniecka, ale i Budomierz, Doliny, Krowica Sama, Łówcza, Miłków, Nowe Brusno, Opaka, Radruż, Smolin czy Wielkie Oczy.

Autorem tekstu jest Janusz Mazur. Opisom towarzyszą archiwalne fotografie budowli m.in. z Archiwum Państwowego w Przemyślu, Narodowego Archiwum Cyfrowego, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, Polskiej Akademii Nauk -Instytutu Sztuki, Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie oraz ze zbiorów prywatnych-m.in. Jerzego Tabaczka, Archiwum Andruszewskich, rodziny Siryków, rodziny Avensariusów i Szmidtów.  Autorami fotografii współczesnych, zamieszczonych w albumie są: Krzysztof Stępień, Janusz Mazur, Wiesław Huk i śp. Janusz Burek. źródło: lubaczow.powiat.pl

Brusno – (nie)istnienie w kamieniu

Nie jest to książka bezpośrednio związana z Horyńcem, ale jest w niej trochę odniesień do Horyńca. Ta niezwykła publikacja, która odkrywa losy kamieniarzy bruśnieńskich, jest dla Horyńca bardzo ważna. Oto co pisze o książce jeden z autorów:

Po wielu miesiącach starań, badań, dociekań już [ukazała] się książka: „Brusno – (nie)istnienie w kamieniu” której celem jest wyjawienie powojennych losów kamieniarzy ze Starego Brusna, ale także przedwojennych historii ich rodzin. Co zebraliśmy, wyposażyliśmy w liczne archiwalne, nigdy nigdzie nie publikowane fotografie, wspomnienia kamieniarzy i ich rodzin, a nawet unikatowe szkice nagrobków czynione ich rękoma. Obraz uzupełniają dociekania dotyczące kamieniarki bruśnieńskiej w wielu kontekstach.

Chyba więcej dla tych, którzy interesują się regionalną historią nie trzeba, by namówić nawet do zakupu tej niezwykłej publikacji. Klikając TUTAJ znajdziemy więcej informacji.

Recenzja książki: Ostatni nabój z ładownicy

nabojW sieci niewiele można znaleźć informacji o tej książce, głównie coś w tym stylu: Wspomnienia żołnierza UPA z kurenia „Zalizniaka” z powiatów jarosławskiego, lubaczowskiego i tomaszowskiego opis książki: Kureń „Mesnyky” (Mściciele) toczył walki z NKWD, polskimi oddziałami partyzanckimi, MO, Wojskiem Polskim, bronił ukraińskich wsi, a także popełnił szereg zbrodni na polskiej ludności cywilnej, między innymi w Wisznicy, Gorojcu, Rudce, Bruśnie, Kowalówce, Cieszanowie.

Śmiało można powiedzieć, że tereny przygraniczne mają bardzo jasną wizję UPA i ich żołnierzy, byli po prostu zbrodniarzami. Tymczasem ta książka daje nam dość niezwykłą możliwość, wejścia w skórę osobnika, którego nazywamy takim zbrodniarzem. Może być to przeżycie trochę szokujące, bo po spodziewanych scenach niemal jak z horroru, stajemy przed niezwykłą przygodą wojenną, gdzie tło stanowią między innymi nasze tereny. Książka pasjonująca, pisana prostym językiem świadka. Lektura ta stanowi niezwykłą okazję do poznania osławionego wroga od środka. Co najważniejsze, nie jest nasycona propagandą, tylko „swoim punktem widzenia”. Z wieloma rzeczami czytelnik nie może się zgodzić, ale to już indywidualna sprawa i ocena.

Recenzja książki: Skarby Kultury Roztocze Wschodnie

skarby rstOto co możemy przeczytać o tym niezwykłym albumie na stronie wydawcy:

Gdy wysiądziemy na jednej ze stacyjek w powiecie lubaczowskim, leżącym tuż przy granicy z Ukrainą, ogarnia nas cisza przerywana jedynie śpiewem ptaków i szumem drzew. Mamy wrażenie, że jesteśmy gdzieś na uboczu wielkiego świata, jakby trochę zapomnianego przez Boga i ludzi. Oto mamy przed sobą wioski i miasteczka rozproszone wśród ogromnych pól i przepastnych lasów, położone nad krystalicznie czystymi wodami. Nad horyzontem widać kopuły cerkwi oraz wieże kościołów zaświadczające o historii tej ziemi. Najstarsze
z cerkiewek pochodzą z XVI wieku. Otoczone starodrzewiem, są perełkami kultury sakralnej Polski.
Obok cerkiewek na Wschodnim Roztoczu, odnaleźć również możemy ślady innej, bo nie plebejskiej, obecności.
Pałace i dworki, nie mniejszym urokiem wpisują się w tutejszy krajobraz co drewniane cerkiewki. Ich obecni gospodarze często dokładają wielu starań aby przywrócić im dawną świetność.

W opisie tym nie ma ani krztynki przesady. Jest to publikacja ze wszech stron niezwykła. Dla regionalistów mnóstwo ciekawych informacji, starych zdjęć, a także grafiki Janusza Burka, który już dawno temu przemierzał Roztoczańskie szlaki. My dziś tylko ponownie patrzymy na to, co widzieli i opisali nasi starsi, zaprawieniu w boju wędrownym poprzednicy. Mamy tutaj teksty takich znawców jak: Marek Wiśniewski, Janusz Mazur, Maciej Pietrzak. Pozycja obowiązkowa dla pasjonatów Roztocza i ziemi lubaczowskiej.

Recenzja książki „Obserwator” ks. Józefa Mroczkowskiego

obserwatorW czasie II Wojny Światowej, w wielu parafiach naszego regionu zapisane zostały w kronikach cenne relacje. Dzięki nim znamy wiele ciekawych szczegółów historii regionalnej. Taką niezwykłą relację odnośnie Oleszyc i okolic, zostawił ksiądz Józef Mroczkowski. Historia opisywana w książce, łatwo da się jak kalka odbić, na większości okolicznych miejscowości, także na Horyńcu. Mieliśmy tylko inne osoby i inne mniejsze wydarzenia, rzeczywistość tamtego czasu była taka sama.

Obserwator jest poruszającym wspomnieniem tragicznych czasów. Wtedy na ulicach oglądano sceny wojennego dramatu i horroru. Książka na pewno może być kontrowersyjna dla Ukraińców, sama okładka już wzbudza mieszane uczucia. Książka ta, jest takim wspominkiem historycznym, który rysuje historię stosunków Polsko – Ukraińskich, które wyglądały inaczej niż historia Wołynia. Bardzo niefortunnym jest opisywać to co się działo u nas, używając historii Wołynia. Warto przeczytać tę książkę, by dowiedzieć się, jak u nas wyglądała rzeczywistość podczas wojny.