Archiwa kategorii: Właściciele Horyńca

Jeśli ta gałąź Ponińskich wymrze, polska zmartwychwstanie! Przepowiednia, która się spełniła

kalikst poninski w środku

Kalikst Poniński (na fot. w środku), ostatni męski członek książęcego rodu w Horyńcu, jest praktycznie nieznany, tymczasem mimo młodego wieku, kiedy zmarł, związana była z nim niezwykła legenda.

W książce „Kresy Krajobraz Serdeczny” możemy znaleźć taką oto wzmiankę o nim:

Z Horyńcem i rodem Ponińskich łączy się barwna legenda o klątwie ukraińskiego lirnika wieszcza Wernyhory, która ciążyć miała nad rodem książąt Ponińskich, a jej spełnieniem miała być przedwczesna śmierć ostatniego z Ponińskich, Kaliksta w 1918 roku.

Taka legenda w Horyńcu faktycznie krążyła, a następnym dowodem na to są wspomnienia Matyldy z Sapiehów, która przyjaźniła się z Ponińskimi. Wiele lat po śmierci Kaliksta, gdy odbywa się msza ku jego pamięci w Horyńcu, możemy przeczytać taki oto zapisek z pamiętnika Matyldy Sapieżyny:

7/1 1933. Jutro zamiast 5/1 będzie Msza św. za śp. pana Kalunia Ponińskiego. Zaznacz sobie tę datę, aby się o spokój tej biednej duszy modlić. Umarł, jak może pamiętasz, bez księdza, którego otoczenie wówczas nie sprowadziło zawczasu do niego! Pamiętasz, co mówiono o przepowiedni, że ta gałąź Ponińskich wymrze, o ile by Polska zmartwychwstawała!
Umarł biedaczysko w tak niezwykle smutnych warunkach, bardzo za spokój duszy tej modlić się nam wypada, bo ja mam wprost duży wyrzut sumienia, że na wiadomość o jego zachorowaniu nie pojechałem zaraz, byłbym mu w każdym razie księdza sprowadził!

Ta tylko się przewijająca gdzieniegdzie legenda, powinna być ciekawym dopełnieniem naszej Horynieckiej rzeczywistości. Są osoby, które nadto uwypuklają ród Ponińskich, uważając ich za zdrajców narodu i przez których 123 lata zaborów stały się faktem. Tymczasem pojedynczy ludzie są często narzędziem w rękach innych. Nie ten, to znaleziono by kogoś innego. Nie można się też zgodzić z czymś w rodzaju próby tuszowania rodu Ponińskich. Ojciec właściciela Horyńca, świadomie poszedł na drogę służalczości Rosji, w zamian za bardzo wymierne korzyści. Syn Adama Ponińskiego kontynuował tę linię, dopiero następni potomkowie oczyszczali się, nie biorąc udziału w wielkiej polityce.

fot i tekst wspomnień M Sapieżyny pochodzi z książki: „Matylda Sapieżyna My i nasze Siedliska”

Biblioteka Horyniecka książąt Ponińskich

Dzieje jednej z największych prywatnych bibliotek przedwojennej Galicji opisał szczegółowo bp Mariusz Leszczyński, w artykule „Dzieje biblioteki horynieckiej książąt Ponińskich”, w Roczniku Lubaczowskim, t. IX-X, 2000, s. 5-12.

Nam pozostaje doszukiwać się ciekawostek nieopisanych, ze wspomnień miejscowych. Takim dość ciekawym opisem jest relacja dzieci, które podczas wojny były niemal wszędzie i dużo widziały. Mianowicie, w momencie, gdy rosyjscy żołnierze pojawili się w Horyńcu, a najcenniejsze zbiory biblioteki zostały wywiezione, reszta przebywała w pałacu i teatrze dworskim. Najeźdźcy oczywiście traktowali zajmowane tereny jak krowę dojną i grabili ze wszystkiego co cenne, a rzeczy niezgodne z ideologią komunistyczną były usuwane. Wtedy masowo na stosach płonęła ogromna ilość książek. W okolicy pałacu taki los podzieliła resztka biblioteki Ponińskich. Dzieci wtedy chciały niczym zabawki zabierać ładniejsze okazy, które jeszcze nie płonęły, oprawione w mosiężne czy srebrne okucia. Niestety radziecki żołnierz pilnujący stosu, odganiał dzieci krzycząc o tym, że to książki wrogów ludu. Cokolwiek jeszcze zostało w pałacu, czy teatrze dworskim, spłonęło w 1946 roku, gdy oddziały UPA spaliły pałac i teatr.