Archiwa kategorii: Zdrojowe sprawy

Uzdowisko przed wojną (V)

Z łazienek do parku przy pensjonacie Kalikstówka prowadził drewniany mostek o szerokości 3 metry i długości 50 metrów, na dębowych palach. Przy końcu mostu był daszek w kształcie grzyba, kryty strzechą, gdzie były ławeczki dla spacerowiczów. Obok parku przy pensjonacie Kalikstówka był kort tenisowy. Park obejmował teren gdzie obecnie jest pensjonat Dukat, do dziś przetrwały niektóre drzewa i część alei grabowej.

Koło rzeki Glinianiec około 150 metrów od łazienek była głęboka studnia, przykryta daszkiem z desek. Była w niej krystalicznie czysta woda, o „przykrym smaku” nazywana „Wodą Żelazną” – woda jodowa. Studentka farmacji z Rzeszowa, jeszcze przed wojną pisała o tej wodzie pracę dyplomową. Studnia ta przetrwała wojnę, ale potem podczas melioracji okolicy łazienek została zasypana.

Kuracjusze wyznania katolickiego mieli bardzo daleko do kościoła, dlatego organizowano w niedzielę w dużej sali na parterze pałacu właścicieli kaplicę, gdzie odprawiano mszę o 9tej w sezonie letnim. Obecnie jest tam jadalnia.

Uzdowisko przed wojną (IV)

W środku deptaka był duży klomb różnorodnych kwiatów, które były także nasadzone w różnych miejscach w okolicy łazienek. Dozorcą łazienek był pan Piotr Szymeczko, który miał czapkę podobną do policyjnej, tylko na otoku miał napis z blaszanych liter: SŁUŻBA. Dbał on o to, by nie zaśmiecano okolicy, przepędzał też dzieci, które gromadami próbowały wchodzić na teren łazienek. Był tam też pawilonik ażurowy, zbudowany z brzózek o nazwie RÓŻA. Można było się tam napić wody siarczanej, którą podawała ładnie ubrana dziewczyna.

Około 50 metrów na zachód za łazienkami usytuowane było miejsce do tak zwanych kąpieli słonecznych. Solarium to miało około 30 arów powierzchni i było ogrodzone wysokim szczelnym parkanem. Wewnątrz była wiata kryta strzechą, przedzielona na kabiny. Do solarium można było wejść przez strzeżone przejście obok zakładu fryzjerskiego pana Sokólskiego z Lubaczowa, gdzie pracował pan Butyński. Za Solarium na łąkach było boisko do gry w piłkę nożną z trybunami. Właściciel Zdroju Pan Karłowski organizował w lecie mecze drużyn, które przyjeżdżały na zaproszenie. Najciekawsze drużyny jakie uczestniczyły w tych rozgrywkach to: Junak Polonia, Czarni, Ukraina i żydowska drużyna o nazwie Hasmoneja.

Uzdowisko przed wojną (III)

Horynieckie łazienki przed wojną były w tym samym miejscu co te wybudowane po wojnie. Obok łazienek, od strony południowo wschodniej stała restauracja-kawiarnia, był to parterowy budynek drewniany z szerokimi werandami wokół, gdzie kuracjusze mogli siedzieć. Koło kawiarni usytuowany był podest dla orkiestry, która grała w sezonie letnim od 10 do 13stej i od 15 do 18stej. Wieczorami orkiestra grała w holu łazienkowym, a kuracjusze bawili się do późnej nocy. Hol, była to duża sala znajdująca się we wschodniej części łazienek. Wysoka była na 5 metrów i szeroka 10 x 10 metrów. Na ścianie sali od płn-wsch strony wisiał ogromny portret Marszałka Józefa Piłsudskiego – w mundurze, wsparty na szabli, przy nim była czapka „maciejówka” z orłem, na stoliku.

Radiowęzeł działał od 7 rano do północy. Usłyszeć tam można było głównie wiadomości i audycje na ciekawe tematy. Między nimi puszczane były piosenki z płyt gramofonowych. Szczególną popularnością cieszył się koncert życzeń. Dla mieszkańców Horyńca radio było niezwykłą atrakcją, bowiem wtedy praktycznie nikt w domu nie miał radia, ludzi nie było też stać na gazety. Dzięki radiowęzłowi można było się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy ze świata.

Uzdowisko przed wojną (II)

W pobliżu łazienek zrobiono wiatę, gdzie była lokomobila parowa, opalana drewnem, oraz agregat prądotwórczy zasilany lokomobilą. Zasilał on w prąd łazienki i wille w okolicy uzdrowiska. Lokomobilę obsługiwał pan Ludwik Skawiński i Władysław Dulemba. Agregat był szczególnie potrzebny do napędu sprzętu mieszającego borowinę, a para wodna z lokomobili ogrzewała też wodę i borowinę.

Borowinę dowożono z mieszalni do kabin, gdzie były drewniane wanny z kółkami i kierownicą. Napełnianiem wanien zajmował się pan Stefan Jarapud (nazywany Krzywym Stefanem). Lekarzem uzdrowiskowym był wtedy Hajnrich Rainbach, jego zadaniem było badanie kuracjuszy i przypisywanie stosownych zabiegów. Mieszkał w willi Jasna (obecny budynek poczty i gminy) z żoną i dwójką dzieci. W łazienkach pracowało kilka pań kąpielowych, masażysta i masażystka: pani Milewska, która mieszkała z dziećmi w domu zdrojowym koło mostu. Administrację łazienek sprawowała Pani Kopiasz, która zajmowała się sprzedażą biletów na zabiegi, które można było wykupić zgodnie ze wskazaniami lekarza. Obsługiwała ona też radiowęzeł, który działał od 1937 roku. Od radiowęzła odchodziły kable, do trzech głośników, które były zainstalowane na słupach elektrycznych ulicy Zdrojowej. Pierwszy był w centrum koło kaplicy zdrojowej (używanej jako cerkiew), drugi koło willi Lwowianka, trzeci u wylotu drogi z łazienek na ulicę Zdrojową. Administracja z radiowęzłem mieściła się w oddzielnym pawilonie, który był połączony zadaszeniem z łazienkami.

Otoczenie starego Rolnika

Zapewne niewielu pamięta starego Rolnika, czyli sanatorium CRR KRUS. Pierwotnie był to spory blok, niewiele różniący się od innych z osiedli. Na tej pocztówce widać jak był zapuszczony. Miał on ciekawe otoczenie. Na północ były same pola i stare sady. Taki sad był też od południa. Na tyłach, od wschodu też były pola i zabudowania ulicy Rolnej. Od zachodu Rolnik miał kilka budynków, które należały do Lasów Państwowych. Były tam budynki mieszkalne i obora. Otoczone były one starymi sadami. Szkoda że wyrżnięto je…

rolnik

O kąpielach borowinowych

Na tym zdjęciu mamy uwieczniony niezwykły proces. Widzimy specjalne wózki z wannami, gdzie była borowina, którą się przywoziło ze specjalnego kotła. Następnie była ona mieszana, sprawdzano temperaturę … łokciem i jak widać na zdjęciu, wjeżdżała do łazienek. Z boku widzimy kolejkę kuracjuszy, którzy czekają na kąpiel borowinową. Borowina wymieszana z wodą siarkową, taka bomba balneologiczna musiała działać cuda.

borowina

Rok 1946 – żołnierze 9 pułku i kąpiele

W 1946 roku stacjonował w Horyńcu 9 pułk 3 dywizji piechoty, która miała swoją siedzibę w Lubaczowie. Celem tej jednostki, było oczyszczenie terenu z UPA. Zazwyczaj opracowania historyczne traktują głównie na suchy temat konkretnych akcji, stąd informacje o działaniach wojska w samym Horyńcu są szczątkowe, albo nie ma ich w ogóle. Jednakże czasem można przypadkiem trafić na osobę, która akurat służyła w tej jednostce i pamięta jakieś wydarzenia. Relacja, którą posiadam jest ciekawą mieszanką dwóch aspektów – uzdrowiskowego i militarnego.

Mianowicie, gdy pojawiły się oddziały 9 pułku w Horyńcu, żołnierze zostali zakwaterowani i brali udział w kolejnych akcjach poszukiwawczych, przeczesując teren w celu odnalezienia Ukraińskich partyzantów. Przeszukiwano domy, lasy i wszystko co tylko było możliwe, a mogło być kryjówką. Przeszukano też dokładnie Horyniecki cmentarz. Wchodzono do krypt i grobowców, szukając ewentualnych uciekinierów.

Tutaj należy odnotować niezwykłą ciekawostkę. Jak wiemy, Horyniec był niedawno przed pojawieniem się wojska, spalony przez UPA, która po chwilowym przejęciu miejscowości i wypędzeniu za San mieszkańców, plądrowała Horyniec, w końcu paląc większość zabudowań. Po tej pożodze, przetrwała część „baraków” w horynieckich łazienkach. Wojskowy lekarz korzystając z okazji, przebadał swoich żołnierzy pod kątem dolegliwości kręgosłupowych. Kazał „podkulać nogi” i jak coś bolało w kręgosłupie, to żołnierz kwalifikował się na kąpiele. Źródło siarczane było samoczynne, wytryskiwało samo z siebie na wysokość około 3 metrów. Wodę taką nabierano wiadrami, podgrzewano i żołnierze przechodzili kurację kąpielową.

Po wykonaniu zadania przeczesania terenu, pułk wyjechał z Horyńca, szukać „upowskich faszystów” gdzie indziej.

Wyleczona Borowiną Horyniecką

spotnankia Moore

Pan Edward Olbromski, organizator Spotkań Załuskich, tym razem postanowił za temat przewodni przybrać Horyniec i jego aspekt uzdrowiskowy. Przy tej okazji, znalazł w archiwach w Warszawie ciekawy plakat. Przedstawiona jest na nim młoda kobieta, w stroju kąpielowym, która w lekkim biegu trzyma rozpostartą niczym flagę, chustę z napisem:

Wyleczona borowiną horyniecką

Taki ogromny plakat, miał witać każdego przedwojennego kuracjusza w Horyńcu. Autorem plakatu był znany grafik J. Moore. Ten plakat pokazuje jednocześnie, z jak ogromną starannością ówcześni właściciele Horyńca podchodzili do promocji uzdrowiska. Informator uzdrowiskowy, z tym samym plakatem, to do dziś niedoścignione dzieło promocyjne. Tym też wpisem, będziemy zaczynali zgłębiać na.horyniec.info najważniejszy aspekt Horyńca. Swego czasu hasłem wyborczym Bila Clintona był slogan: Gospodarka Głupcze, który potem wielu do kampanii politycznych próbowało używać. Dla pokazania wagi tego aspektu dla społeczeństwa Horyńca, powstanie ciekawy mem na bazie tego sloganu…

Basen w Horyńcu

crr krusW kwietniu 2006 roku, po roku budowy, została oddana do użytku kryta pływalnia „Wodny Świat” w Horyńcu. Połączona jest ona, z sanatorium Centrum Rehabilitacji Rolników KRUS.

Jej wyposażenie to:

– basen sportowy o wymiarach 25m x 12,5m (głębokość 1,20-1,80m)
– basen rehabilitacyjno-rekreacyjny 12,5m x 6m z leżankami powietrznymi, szeregiem gejzerów i – tryskaczy wodnych oraz z efektownym podwodnym oświetleniem
– whirpool 4-osobowy
– krętą rurową zjeżdżalnię o długości 72 m i różnicy poziomów 5 m
– jaskinia solna,
– sauna fińska,
– przyrządy do ćwiczeń typu: bieżnia, rowerki, łódź treningowa itp.
– katedra natrysku szkockiego i wanny do kąpieli kwasowęglowej

Na stronie CRR KRUS www.crr-horyniec.pl informacje o zasadach działania pływalni